Dzień zaczynam od spaceru z psem. Za blokiem jest miła, obsrana i zaszczana ale jednak polanka. Siadam sobie w słońcu na trawie i robie plan dnia. Masala tym czasem wyżera świeżą koniczynę, ewentualnie wynajduje wielkie konary i przytaszcza je do mnie z prośbą o rzucenie. Dzisiaj bawiła się z psem rasy leonberger.

Łeb miał większy od mojego. Że też takie niedźwiedzie można spotkać na Ursynowie.

Teraz przede mną kawka i zasiadam do poprawek "Nienasycenia" według wskazówek Haneczki. Już to kropka już to przecinek. Jednym słowem żmudna robota. Zawsze mnie śmiertelnie nudziła interpunkcja. Później wskoczę jeszcze na rower. W ramach redukcji kosztów utrzymania podjadę do biblioteki i wyposażę się w jakąś wojującą literaturę feministyczną. A wieczorem… Jedziemy do Kazimierza! Na festiwal "Dwa Brzegi". Przebieram już nogami. Ktoś się wybiera?

zrodlo: Z?APAÄ? MOTYLA