JKM, ubiegłoroczny zwycięzca, nie może startować. Zagrzewa swoich zwolenników do oddawania głosów na partyjnego kolegę. Publicystę radiomaryjnego. Lewica też w pełni zmobilizowana. Pani profesor polityczka dzielnie walczy o skuter (nagroda w konkursie) przeciw ciemnogrodowi. Na szczęście w partyjne konkursowe szranki nie stanął Palikot, który miałby szansę wykosić i tubę o. Rydzyka, i postomunistyczne złogi. Szacunek, panie pośle. Trybun wszak wy, politycy, do wykazania co jesteście warci macie aż nadmiar. Jest w konkursie kategoria Blogi profesjonalne. Ale cóż, widać partyjni blogerzy do profesjonalizmu się nie poczuwają. Znają się, jak im się wydaje, na polityce. Szkoda, że tylko w gębie.

Blogi partyjne bywają, i owszem, ciekawe. Pozwalają lepiej poznać człowieka. I ujawnić, co w jego partyjnej trawie tak naprawdę piszczy. Tyle że zgłaszanie partyjnych blogów do konkursu zakrawa na lekką nieprzyzwoitość. Tym bardziej, że polityczna blogosfera ujawniła całą gamę autentycznych publicystycznych talentów wśrod tych, którzy o władzę nie walczą. Jako wyborcy są wkurzeni lub zachwyceni, komentują, wytykają, snują wizje. Przykro powiedzieć, wielu z nich dociekliwością, trafnością obserwacji, a także bogactwem języka na głowę bije profesjonalnych dziennikarzy (ci, dzięki Bogu, nawet jeśli blogują o konkursowe laury się nie ubiegają).

Matka Kurka jest blogerem kultowym. Wzbudza skrajne emocje, ale nie sposób go nie doceniać. Na portalu, który niedawno stworzył temperatura dyskusji pod jego tekstami sięga zenitu. Nie wiem, czy marzy o skuterze. Ale wiem, że na pewno warto go czytać. I oddać na niego głos.kontrowersje 

zrodlo: Zderzenia, zdarzenia