Jechałam powolutku ulicą Kochanowskiego, szukając właściwego adresu, i uśmiechałam się do siebie. Chomiczówka, tyle wspomnień, pierwszy ważny związek, który do tego wytrzymał próbę 4,5 roku. Pierwsze wyznania, pierwszy seks, pierwsze poważne kłótnie, pierwsze samodzielne wypady w Polskę, w końcu pierwszy pierścionek. Mieszkał właśnie na Chomiczówce, często tam do niego jeździłam, jako że atmosfera jego domu była dużo przyjemniejsza, niż mojego. Swoją drogą, jak dziwne wydaje sie to, że randkowało się mieszkając z rodzicami, nie mając własnej przestrzeni, miejsca na intymność.

Tak więc jechałam ulicą Kochanowskiego i słuchałam - jak zwykle - radia. I cóż puszczono? "Chomiczówka, Chomiczówka…pierwsza dziewczyna, pierwsza lufka…".

Na koniec rada: wysyłajcie urzędowe pisma w terminie. Jeśli już zdarzy Wam się dwudniowe spóźnienie - nie odpuszczajcie. Dostaniesie odmowę i wezwanie do zapłaty? Powołajcie się na Rzecznika Ubezpieczonych, piszcie pisma bezpośrednio na konkretne osoby, nie do bezimiennych działów, uderzcie w różne emocje. Może uda Wam się, tak jak mnie, zaoszczędzić grubo ponad 1,5k. Choć i tak kwota, którą zostawiłam na Kochanowskiego, jest zacna. Jedyne co mogę zrobić, to o tym szybko zapomnieć.

 

 

zrodlo: Balsam dla duszy