Kiedy przeczytałem u Radiana.Klexa ten wpis , od razu wydawało mi sie , że temat już mi się gdzieś przed oczami przewinął. I rzeczywiście - u mnie samego. Oto wpis z nieistniejącego blogu. Trochę mija się z konceptem Radiana, ale z tego samego wypływa źródła.

Poszedł bym sobie, pochodził, gdy bym mógł - dla bym tworzę wersy ostatnio - ale nie pójdę i nie pochodzę.
Wziął bym za rękę kogoś - dla bym wziął bym - ale nie wezmę, bo przestrzeń się jeszcze nie skurczyła. Ten ktoś za daleko, choć bliski.
Po co za rękę się pytam sam siebie, bo kogo? Gdyby ktoś był, mógł bym się kogoś zapytać dla bym chociaż, bo dla bym piszę wersy wciąż.
Może to jednak nie tak? Może bym to jest być , które jeszcze nie zyskało ciałokształtu i nie stało się najważniejszym, najwznioślejszym – Jest?

Mam przeczucie, że gdy BYM stanie się JEST , to mnie tu nie będzie.

zrodlo: Tylko pozory i iluzje