Czas zmian?
Jak miło tu powrócić. Ach? Od dłuższego czasu nie pisałam na blogu. Co mogę mieć na swoje usprawiedliwienie? Hmm? Brak czasu? Praca? Rodzina? A tak naprawdę to wolałam ten czas poświęcać komuś innemu.
Chciałam się pochwalić chociaż nie wiem czy w chwili obecnej powinnam, ale awansowałam. Zastępuję kierownika z czego bardzo się cieszę. Moja radość trwała zaledwie miesiąc. Jak zwykle firma musiała popsuć dobre wieści nowymi zmianami organizacyjnymi. W mojej pracy wszystko zmienia się co dwa tygodnie. Ledwo przyzwyczaję się do jednego a juz ?przychodzi? inne podobno lepsze. Nie ma to jak ?nie stać w miejscu?. Ostatnio wprowadzili podwyżki. Każdy pracownik miał inną pensję (w zależności od opinii jaką wystawiła przełożona). Najbardziej podobało mi się kiedy oznajmili iż mamy zakaz mówienia sobie ile zarabiamy. Złamanie tej wielkiej zasady grozi utratą premii oraz innych ?jeszcze większych konsekwencji?. Przecież mamy wolność słowa. Czyz nie? No tak ale każdy szary pracownik przerażony iż może zostać pozbawiony tej premii tkwił w swoim wyimaginowanym strachu.
Jak juz wszystko było ustalone przyszła kolejna wiadomośc o nastepnej podwyżce jeszcze bardziej atrakcyjnej ale coś za coś. Tego mogłam sie spodziewać- obniżyli znacznie procent premii. Wyszłam na to samo co przed I podwyżką, tyle że brutto ładnie się prezentuje na papierze. I żeby było śmisznie- pracowałam ponad tydzień bez nowej umowy. Człowiek pracuje i nawet nie wie za ile (bo nie ma dowodu). Pomińmy to. Niedawno dowiedziałam się nowszych informacji bo tamte były oczywiście nieważne. Rotacje pracowników. Brzmi groźnie. Jak sami zaznaczyli nie będą nikogo zwalniac, ale zmniejszać etaty bądź przenosić na inne salony. Super tylko że wtedy poszukam sobie innej pracy. Zawsze mogę znależć sobie drugą. To drugie jest nie wykonalne przy grafiku, który się co chwile zmienia. Najbardziej wkurzające jest to, że:
- co chwile zmieniają zdanie;
- codziennie układamy to samo (max trzy razy na dzień);
- przychodzą nowe umowy z inną datą (w listopadzie otrzymałam umowę z datą wrześniową i tak podpisywałam);
- myśli się za innych i robi się za innych;
Nie wiem jak to dalej będzie, ale nie mam zamiaru pracować na pół etatu za mniejsze pieniądze i robić tyle samo, ile przedtem. No może w obecnej sytuacji, tyle się nie narobię fizycznie tylko psychicznie wysiadam. Zobaczymy kiedy nastąpia takie poważne zmiany. Narazie staram się o tym nie myśleć.
Aniołek
Add a comment