Trwa od wczoraj wieczora. pędzenie na łeb i szyję na cmentarze , aby wypełnić swój obowiązek i zapalić znicze i położyć chryzantemy. Od zawsze zachodzę w głowę co ma wszystkich świętych z odwiedzinami cmentarzy? Jak sama nazwa wskazuje jest to ” święto” wszystkich świętych, czyli bałwochwalcze oddawanie czci obrazkom i pomnikom ludzi, których katolicy uznają za świętych, cokolwiek miałoby to znaczyć. Z jakiej racji tłumy wala na cmentarze nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem, bo żaden “światły” katolik odpowiedzieć na tak proste pytanie nie jest w stanie.
2 Listopada jest natomiast tzw. dzień zaduszny i to jest ten właściwy dzień, kiedy powinno się pójść na cmentarz odwiedzić groby najbliższych. Ale Polacy to owce i barany, które bez zastanowienia pędzą tam gdzie ich klechy przed wiekami skierowały .
Następnym moim pytaniem jest , co to za katolicy i chrześcijanie, którzy raz na 365 dni łaskawie odwiedzają groby zmarłych? Ano właśnie tacy nasi przaśni, katolicy na pokaz, którzy nie omieszkają założyć swoje nowe płaszczyki, kurteczki, futra, buciki, kapelusze , aby pospacerować się po cmentarzu wypatrując sąsiadów aby swoją rewią mody wzbudzić w nich zazdrość. O, jakie to nasze swojskie, katolicko-polskie.
Katolicko - polskie jest też jeżdżenie po pijaku na cmentarze. Tylko wczoraj Policja zatrzymała 365 nietrzeźwych kierowców , 16 osób zginęło, 113 zostało rannych w 100 wypadkach. To jest bilans zaledwie kilku godzin. Danych z dnia dzisiejszego jeszcze nie ma. Aż strach pomyśleć co będzie się działo jutro, kiedy napici po cmentarnych wizytach będą wracali do domów. Jakże się nie napić, skoro na termometrze 0 stopni, albo mniej, a stać przy grobie trochę trzeba, to i napić się dla rozgrzewki należy.
W zeszłym roku dla porównania w wypadkach zginęło 41 osób, ponad 500 wylądowało w szpitalach. Dokąd nas prowadzi ten dziki pęd ? Ano na cmentarze. Niestety.

zrodlo: Dyskusje