Czasem brak asertywności powoduje, że zostaję udupiona na amen. Ale nie umiałam im powiedzieć, że imieniny ojca mam w głębokim poważaniu. W dupie zwyczajnie. I okazuje się, że nie dość że muszę rezerwować stolik w restauracji, to jeszcze wydzwaniać za biletami na koncert, które mają być prezentem. A trzeba było od początku powiedzieć, że mnie to nie interesuje.

Powiecie - odpuść mu, po co się tym przejmujesz. Nie potrafię. Za dużo żalu, złości i bólu. Za mało skruchy, w zasadzie w ogóle jej nie ma. Bez tego nie ruszymy dalej.

Kurwa. Wycięłabym ten temat z życia. A wychodzi na to, że muszę go przepracować.

 

zrodlo: Balsam dla duszy