Jedziemy tramwajem. Wchodzi Rom z harmonią. Kuba prosi, abym dała mu pieniądze. Odmawiam. Kuba nalega. Tłumaczę mu, że nie możemy każdemu napotkanemu człowiekowi oddawać pieniędzy, na które sami ciężko pracujemy. Poruszam temat istnienia różnych fundacji i sensu ich wspomagania. Kuba jest dramatycznie smutny. Ma łzy w oczach.
Ja: Ale Kuba, co się dzieje?
Kuba: Martwię się o Ciebie Mamo…
Ja: O mnie? Dlaczego?
Kuba: Martwię się, bo coś złego się z Tobą dzieje. Coś z Tobą jest nie tak…
Ja: Co nie tak?
Kuba: Dajesz pieniądze tym, którzy je mają, choć wcale nie są im potrzebne, a nie dajesz tym, którzy ich nie mają wcale, a bardzo potrzebują!
Ja: A komu daję kto ich nie potrzebuje?
Kuba: Mi. Kieszonkowe mi dajesz, a żebrakowi odmawiasz.

zrodlo: Zabawa w s?owa