Są seriale i Seriale - to odwieczna prawda znana chyba wszystkim. Wszyscy wokół przekonywali mnie, że "House M.D." to Serial, jednak, kiedy zacząłem oglądać toż dzieło wszystko wskazywało na to, że to tylko serial. Ale z odcinka na odcinek "Dr House" stawał się powoli Serialem, SErialem, SERialem, SERIalem SERIAlem, SERIALem, SERIALEm, a nawet SERIALEM.

Niewiele jest filmów w odcinkach, które z każdym następnym sezonem stają się coraz lepsze. "House M. D." taki jest. Muszę przyznać, że nie lubię seriali (pozostańmy już przy poprawnym gramatycznie zapisie) epizodycznych, w których powiązania pomiędzy kolejnymi odcinkami są mało znaczące. "House…" jako taki serial właśnie zaczynał - i to mnie od niego odstraszało. Na szczęście jednak twórcy szybko zorientowali się, że ciekawsze od rozwiązywania kolejnych medycznych zagadek są losy tytułowego dra House (genialny Hugh Laurie) i jego współpracowników. Proporcje pomiędzy thrillerem medycznym, a tragikomiczną powiastką obyczajową zaczęły się zmieniać i serial stawał się coraz lepszy.

Do tej pory na szczęście nie przegięto w drugą stronę i "Dr House" nie stał się tandetnym medycznym melodramatem jakich w telewizji setki. Twórcy zawsze odpowiednio dozują ironię i przełamują fabularne schematy. Kreślą pełnokrwistych, wielowymiarowych bohaterów, w których można uwierzyć i z którymi można się utożsamiać. Paradoksalnie ośrodek zainteresowania przenosi się w miarę rozwoju serialu: najpierw fascynują przypadki chorobowe, które House i jego zespół muszą rozwiązać. Potem stają się one schematyczne (każdy pacjent trafia do szpitala po utracie przytomności; u każdego trzeba podejrzewać tocznia i sarkoidozę, ale żaden tych chorób nie ma). Oczywiście scenarzyści starają się to urozmaicić, jednak zainteresowanie widza przenosi się na samego House’a. Ale i on na dłuższą metę zacząłby widza nudzić. Coraz więcej czasu poświęca się więc jego współpracownikom - równie skomplikowanym i interesującym osobowościom co on.

Gdzie tkwi fenomen tego serialu? Z pewnością w głównym bohaterze. Z pewnością również w nietypowym ujęciu lekarskiego tematu. Czegoś takiego nie zobaczycie ani w "Ostrym Dyżurze", ani w "Na dobre i na złe". ;P Seriale takie jak "House M.D." zdarzają się rzadko, więc tym bardziej nie można ich przegapić. Tak więc oglądajcie "Dr House’a"!

TVP 2 emituje właśnie sezon 3. W USA piąty sezon "Dra House’a" zatrzymał się na 11. odcinku. Ja czekam na 12. ;)  

zrodlo: Kiniarz z Champaner