Zosia powoli kończy swoją drzemkę (śpi w ciągu dnia około 2-3 godzin, zależy od pogody i ciśnienia), Marysia nakarmiona porządnie już jakiś czas temu też śpi, Kocur, który ostatnie dwa wieczory znowu spędził przed komouterem do późna (znów kłócimy się o to samo…), też śpi. Ja sprzątnęłam wreszcie naszą sypialnię, ogranęłam lekki nieład w kuchni (cały parter domu posprzątaliśmy wczoraj, dzisiaj zostało piętro), wypiłam kawę, zjadłam kilka ciastek (muszę przestać ztymi słodyczami, bo już nie chudnę, a na swój brzuszek nie mogę patrzeć…), teraz czekam kiedy mi się towarzystwo obudzi. Zjemy obiad i pójdziemy na spacer, jak codziennie ostatnio. Trzeba korzystać z pogody, bo takie piękne dni, jeden po drugim, nie zdarzają się tutaj często…

Miałam napisać o firmie Kocura. Nie chcę zapeszyć, ale właściwie firma już zarejestrowana, oferta przygotowana, jutro trzeba wysłać kilkadziesiąt płyt z prezentacją, zadzwonić do kilku miejsc, a potem tylko czekać na efekty, więc… Albo lepiej nie, nie napiszę jeszcze nic, wybaczcie. Napiszę kiedy dostaniemy pierwsze zamówienie. Powiem tylko tyle, że pomysł i firma Kocura, ale na razie ja trzymam wszystko w kupie. Jeśli się uda, to dopiero przy realizacji zamówień Kocur się napracuje… Trzymajcie kciuki!

Czuję się już dużo lepiej. Częściowo to zasługa żelaza, które biorę codziennie, a częściowo chyba powoli mi się organizm oczyszcza. Krwotoków już nie mam, krwawienia po prostu, nic strasznego. Mam nadzieję, że to już końcówka i niedługo naprawdę dojdę do siebie. Energii mam nadspodziewanie dużo, oszczędzam się, ale czuję się dużo silniejsza. I wszelkie prace w domu czy spacery, dają mi dużo radości.

Zosia skończyła wczoraj 17 miesięcy. Kiedy to zleciało? Kochana jest ta nasza córeczka, taka mądra, taka śliczna… (postaram się wrzucić kilka najnowszych zdjęć, może uda się jeszcze dziś wieczorem). Czasami diabełek z niej okropny, ale dużo rozumie, więc kiedy jest niegrzeczna (jak np. dziś w kościele), staram się tłumaczyć jej na spokojnie, albo zająć ją czymś innym. Ciągle zaskakuje mnie tym, ile rozumie, zdania wyjęte z kontekstu, rzucone ot tak sobie… “podaj mi proszę husteczkę”, “wytrzyj nosek”, “podaj mi pieluszkę”, “pobujaj Marysię bo płacze”, “ciiicho, bo Marysia śpi”… Codziennie praktycznie uczy się nowych słów, wczoraj to było “nie ma”. Do tej pory tylko rozkładała rączki z “rozpaczą”, od wczoraj pięknie mówi “nie ma”. Dziś rano schowała coś do kieszonki sukienki i mówi do mnie “nie ma”, nie wiedziałam na początku o co chodzi, dopóki Kocur nie zaczął tego szukać. :) Mówi też “mniam! mniam!” i kręci główką, jak jej coś smakuje. Właśnie wstała i przywędrowała do mnie ze swoim kocykiem…

Tyle więc zdążyłam napisać… Miłej niedzieli Wam życzę!  

zrodlo: R????ne odcienie zieleni