JESTEM FRILANSEREM Z NACISKIEM NA FRI
- Na pytanie co teraz robisz, tak odpowiedział mi kiedyś znajomy bufonowaty reżyser. Jeśli się komuś wydaje, że brak etatu zwalnia szczęśliwie bezrobotnego z obowiązku odczuwania przed poniedziałkowego stresu, to się grubo myli. Powiem więcej. Stres pojawia się również w poniedziałek. Chcę przez to powiedzieć, że moje mentalne wakacje powoli się kończą i stres odczuwam coraz większy. Podniecający z początku znak zapytania drgać zaczyna już nerwowo i kłuć w serce. Nabrzmiał jak bolesny pęcherz i czeka tylko na jakąś dobrze zdezynfekowaną igiełkę. No ale tej ani widu ani słychu, trzeba sobie radzić dyscypliną umysłu, co nie jest takie proste. Myśli mam milion i każda ciągnie w inną stronę. Ostatnio je zaczęłam zapisywać, bo nigdy nie wiadomo, który pomysł może okazać się trafiony. Śnią mi się też niezwykłe i abstrakcyjne obrazy, szczegółów oszczędzę. Trzymam się jednak myśli, którą wyczytałam w książce OSHO - umysł ma obsesję na punkcie chmur, a medytacja szuka nieba. Chmury przepływają i odpływaja; niebo pozostaje, trwa. Zagłebiłam sie w jego książki skuszona propagandą w Zwierciadle i nową serią wydawniczą (lubie gromadzic serie, ładnie wyglądają na półkach). Osho jest misjonarzem i radykalistą, bywa hochsztaplerem, wskazówki należy więc ostrożnie filtrować. Jedna z nich brzmi - rób tylko to co sprawia ci przyjemność. Jeśli coś nie jest dla ciebie przyjemne, to nie rób tego. Te i inne wskazówki tłumaczą niezwykłe uwielbienie jakim obdarzali filozofa jego uczniowie, kupując mu między innymi luksusowe rolls royce w ilości odpowiadającej liczbie dni w roku, tak aby się nie powtarzały i jednocześnie nie nudziły mysliciela. Wracając jednak do bieżączki. Najlepszym sposobem na stres są bliscy ludzie. Dlatego urodziny Maćka sprawiły mi dużą radochę. Napawam się nią dopóki poniedziałek nie zadzowni do drzwi. Nie byłabym jednak BasiąStar gdyby mnie takie "drobnostki" przerażały. Przynajmiej z zasady.
W drodze na dżampę Masala już dawała w palnik
Fiołek z prezentem dla Maćka, perwersyjnym kolażem mojego autorstwa
Metropolia, najtlajf, utopia, hedonizm, urok i czar - Patryk:)
szkło, szkło, za mało szkła
Następnego dnia. Masala: chodźmy na spacer do lasu
Następnego dnia. Maciek: Nie mogę ja umieram, ja zdycham!

Udało się jednak namówić towarzystwo na refreszing wypad do lasu. Miałam tylko kozaczki, więc Maciek pożyczył mi swoje spodnie i buty;p

Dopadłszy lini pasu, padliśmy wyczerpani w trawie. Moje biodro, Maćka nogi
Fiolek w trawie piszczy
Wszyscy padli, tylko Zocha buszuje
A wszystko tu, w domu ukrytym pomiędzy świerkami…
Add a comment