Kiedy trwoga
Czytam przeróżne periodyki, tygodniki, gazety , przysłuchuję się dyskusją z których wynika , że kościół w RP traci , że jego zaangażowanie w politykę to był błąd, że umywanie rąk od osławionego krzyża to kuriozum itp. Wielu zwiastuje upadek autorytetu kościoła i nastanie normalnego państwa, rządzonego przez ludzi, którzy nie będą chodzili na smyczy biskupów. Szczerze mówiąc nie bardzo w to wszystko wierzę. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, aby w najbliższej przyszłości nastąpiła jakakolwiek zmiana , aby politycy odcięli się od kościoła a kościół powrócił do kościoła i odciął się od polityki i życia społecznego . Jeżeli w ogóle to nastąpi to nie prędzej niż za 10-20 lat. Smutne to , ale pokolenie moherów, oszołomów i purpuratów musi wymrzeć. Społeczeństwo jest zbyt mocno zakręcone i za bardzo jeszcze uzależnione od bajek jakie serwuje im kościół. Bez przerwy i niezmiennie pokutuje w naszym narodzie to zniewolenie przez zabory i rozbiory, potem jedna wojna, potem druga wojna , te wszystkie nieszczęsne powstania, które do niczego nie doprowadziły i ciągłe modły o ratunek dla biednej sponiewieranej Polski. Nie na darmo katolicy wygraną wojnę z 1920 roku nazywają cudem, bo wszystko co mogło być zwycięstwem i było zwycięstwem nie mogło odbyć się w tym smutnym narodzie bez interwencji boskiej. Jakieś niewiarygodne wręcz zawierzania Polski matce boskiej jest absurdem, który nie ma sobie żadnego innego odpowiednika w innym kraju. Polacy uważają , że są tak głupim, beznadziejnym narodem, który bez tej boskiej interwencji nie byłby w stanie znaleźć swojej własnej dupy obiema rękoma. Nie wspomnę już nawet o tym , że modlą się aby noga powinęła się sąsiadowi, albo jakieś choroby na niego naszły tylko dlatego , że lepiej mu się powodzi. Szkoda też wspominać o tym, że miliony Polaków chodzi do kościoła li tylko dlatego, że babcia krzywo patrzy, albo co powie sąsiad. Polacy są głupim narodem.Narodem wierzącym w zabobony, a przy tym też bojącym się zerwać więzi z kościołem, który głosi herezje i propaguje głównie nienawiść do bliźniego swego. Dochodzi do tego ciągłe wtrącanie się kościoła w intymne życie obywateli co jest wręcz oburzające. Co takiego klechę może obchodzić kto z kim śpi, czy stosuje środki antykoncepcyjne, ile miał aborcji, czy uważa , że powinien skrócić sobie cierpienie poprzez eutanazje ? Gówno powinno ich to interesować, ale w tym kraju, gdzie władza dumnie kroczy pod sztandarem niepokalanej dziewicy wszystko jest dozwolone.Przykład idzie z góry. Nawet prezydent wybrany przypadkowo pokazuje się nieomal codziennie z klechami. Jak nie Jasna Góra, to jakaś inna msza, albo odsłonięcie tablicy pamiątkowej, musowo poświęconej przez klechy. Dlatego też, pomimo tych entuzjastycznych zapowiedzi, że kościół traci na sile, ja w to nie wierzę. Polak nigdy nie przestać padać na kolana w myśl przysłowia ” kiedy trwoga to do boga”.
Add a comment