Spadł śnieg. Biały, jak śnieg i puszysty, jak kocie futerko.
Dlatego, zmarły wczoraj kotek ma się dobrze, śpiąc pod białą puszystą kołderką i pod baldachimem jaśminowych gałązek, które, niech no tylko się ukwiecą…
Kotek był sparaliżowany i nie umiał się poruszać samodzielnie, ale że był przymilny, jak każdy mądry kotek, wychował sobie wolontariuszy, którzy mu we wszystkim zastępowali jego kończyny, a nawet jego koci, szorstki język, gdy trzeba było wylizać futerko do czysta, bo przecież brudny kotek, to nie kotek, nawet, jeżeli nie biega i nie łapie ruchu - bo kotki nie gonią za przedmiotami, tylko za ich ruchem.
Kotek nauczył wolontariuszy kilku prostych sygnałów oznajmianych miauczeniem, więc wprędce zrozumieli, kiedy chce kupkę, kiedy siusiu, a kiedy jeść czy pić lub pragnie jedynie, aby go podrapać i zachowywali się adekwatnie, a gdy czasem coś im, tym wolontariuszom, się kićkało, to kotek karcąco gryzł w wolontariacki paluszek i szybko przywoływał do porządku.
Żył niezbyt długo, bo kilka zaledwie miesięcy, ale wystarczająco długo, żeby można było rzec, iż wypełnił swoją rolę w życiu należycie i w pełni.
W życiu, pojmowanym zarówno globalnie, jak i w jego jednostkowym , kocim wymiarze, oraz w kilku innych wymiarach pobliskich, także jednostkowych.
To na pewno nie przypadek, że gdy kotek usnął, zaczął padać śnieg.

Biały, jak śnieg i puszysty, jak kocie futerko.

zrodlo: Tylko pozory i iluzje