Komercyjne media publiczne
Tragifarsa pt. “Schyłek mediów publicznych” dotarła niechlubnie do kolejnej odsłony. Czy to już ostatni akt, epilog? Ależ skąd. Agonia trochę jeszcze potrwa. I rozpisana zostanie na różne głosy.
Wady (rozliczne) i zalety (nieliczne) ustawy medialnej, przewałkowanej właśnie przez parlament, omawiałam zanim jeszcze jej projekt trafił do Sejmu. Wada główna polegała na tym, że żaden budżet wykrojony z ogólnopaństwowego nie jest w stanie uciągnąć 35 spółek świata medialnego. Co musi doprowadzić do upadku i/lub komercjalizacji większości z nich. Potem jednak coś zaiskrzyło i parlamentarna koalicja medialna (PO-PSL-SLD) postanowiła temu fatum przeciwdziałać. Z Sejmu ustawa wyszła uzupełniona artykułem wyznaczającym dolną granicę budżetu medialnego. 880 mln zł, co najmniej tyle KRRiTV miała mieć do dyspozycji na programy misyjne realizowane przez spółki medialne. rozdzielanych w ramach tzw. licencji programowych, 90% dla mediów publicznych, 10% - dla komercji. Z punktu widzenia przewidywalnego kawałka tortu, dajmy na to, dla rozgłośni regionalnej PR zapowiadało się to raczej mizernie. Tym bardziej, że sama obsługa krojenia tortu przez KR, z uwzględnieniem 16 zadań misyjnych wymienionych w projekcie, byle groszem na pewno by się nie zadowoliła. No, ale lepiej coś w miarę konkretnego niż wielka niewiadoma. Polityczna łaska pańska, co roku zależna od kaprysów partyjnej koniunktury.
Radość jednak była przedwczesna. Do akcji wkroczył premier Donald Tusk, i to dwukrotnie. Najpierw wymógł na Senacie wprowadzenie poprawek m.in. znoszących dolny limit na medialny budżet. A tuż przed sejmowym głosowaniem nad senackimi poprawkami skutecznie zdyscyplinował posłów swojego klubu. Czy rzeczywiście motorem napędowym był minister Jacek Rostowski i jego walka z kryzysem? Uzupełniona słusznym skądinąd żądaniem niedodawania nowych wydatków sztywnych do budżetu? W jakim stopniu wpływ na twardą postawę premiera miała jego osobista niechęć do mediów publicznych w obecnej formie? Rozczarowanie kształtem ustawy, która zamiast imperium medialne racjonalizować jeszcze je rozdyma? Tusk zaryzykował przecież ostry konflikt nie tylko z koalicjantem rządowym, także z SLD i wewnątrz własnej partii. Posłów PO czeka z pewnością niezłe mycie głowy w lokalnych mediach. Nie jest jednak pewne, czy opinia publiczna do końca podzieli oburzenie partyjnych przeciwników premiera w tej kwestii. Ludzie widzą i słyszą swoje. Tusk bierze media publiczne głodem? Cóż, jeśli wszyscy musimy zaciskać pasa. Poza tym, w czym ta niby publiczna TV jest lepsza od TVN czy Polsatu?
Wśród senackich poprawek przyjętych przez Sejm są też “notoryczne” wartości chrzescijańskie. Senatorom nie trafiło do przekonania, że inna ustawa, o radiofonii i telewizji, już się na nie powołuje. I ich realizację postanowili zaliczyć do misji. Choć konia z rzędem temu, kto potrafi wytłumaczyć, jak to ma wyglądac w praniu. Tym bardziej, że inne zadanie misyjne wyliczone w ustawie mówi o “przeciwdziałaniu dyskryminacji ze względu na (…)wyznanie”. I znowu platformersi się poddali, wbrew rekomendacji komisji sejmowej. Czyżby pod wpływem opinii wyrażonej w dniu sejmowych głosowań przez Episkopat? Który, jak to w audycji radiowej zauważył Stefan Bratkowski, kolejny raz postanowił zagrać rolę biura politycznego?
Jedyną dobrą wiadomością byłoby podtrzymanie w ustawie przez Sejm rewolucyjnego przepisu o dziennikarskiej klauzuli sumienia. Byłoby. Bo naturalnie ustawa nie wejdzie w życie. Nie sądzę, żeby pan prezydent dał sie udobruchać “wartościami chrześcijańskimi” i ją podpisał. Choć wróble różnie ćwierkają …
I co dalej? Abonament trudno będzie odbudować. Jego ściągalność spada systematycznie od lat. Kamieniami milowymi w tym procesie były: zamach na media przez rząd PiS-SO-LPR, zapowiedź Tuska o zniesieniu abonamentu i wreszcie farfalizacja TVP. A zatem, w przewidywalnej przyszłości będzie tak jak jest, tylko jeszcze gorzej. Coraz mniej kultury i edukacji, coraz więcej tandetnych sitcomów. Komercyjna telewizja publiczna jakoś się wyżywi. Na dodatek, imperium przy Woronicza w walce o rynek reklam może poważnie zagrozić stacjom prywatnym. Radiofonia publiczna przejdzie do historii. Uwiąd najpierw dotknie rozgłośnie regionalne.
Add a comment