Kroplówka
- Wie pan, on się zrobił agresywny, ale przedtem, to nie… przedtem, to on miał kolegę, z którym na ryby chodzili i był wesoły, jak wróbelek Elemelek - zna pan? - bo on te ryby strasznie lubił. Łapać, nie jeść, bo jeść, panie, ani w wigilię nie chciał, ale wesoły był. A teraz… To jak mu szwagier umarł, który wcale nie chorował, ale jak się raz położył, to już nie wstał, bo - panie! - na starość umarł. Tak powiedzieli po sekcji, bo sekcje mu zrobili i prokurator był, i policja, bo to, że - wie pan - wczoraj chodził, a dziś trup- nieboszczyk, ale po sekcji dali spokój tym przesłuchaniom, bo jednak to starość była, choć on miał tylko 78 lat, a on (wskazuje) 84, ale póki szwagier żył i te ryby, to - panie - dusza człowiek, choć taki prypeć mały, a te podobno złośliwe, a on nie, a i ja też nie, sam pan widzi, a mała jestem, bo my - panie - takiej rasy niskopiennej (dźwięczny chichot) i wysoko nie pniemy się nigdy. No chyba, że na posady, bo on (wskazuje) to kiedyś był szycha i trząsł powiatem, ale ludzki był, to i nikt się go po Wałęsie nie czepiał, bo mu ludzie - wie pan - niemało… a co gadać. Tylko jak ten jego kolega wyjechał, to już nie miał z kim na ryby i się jakoś zatracił. Nic mu się nie chciało, kłócił się z każdym. Ale tylko w rodzinie, bo z ludźmi to nie. Dla ludzi to był jeszcze człowiekiem, dopiero jak ten szwagier - wie pan - ten, co się nie obudził, to wtedy się odmienił. Zaczął, panie, latać po nocach, że ten go prześladuje, że mu wymawia, że on żyję, a starszy i bać się tak zaczął, że już ani z nim nie szło pogadać. Teraz śpi w dzień. O widzi pan. A w nocy będzie biegał i się awanturował, i nikogo nie poznaje. Nawet mnie… (ociera oczy). A panu, to co? - A takie tam… - Biedny pan taki, boli pewnie? Bo, że też serca nie miała ta siostra tak cztery razy kłuć. Czemu jej pan nie pogonił? - Bo żył nie mam (uśmiech). - Olaboga! A gdzie są? - Dla dzieci wyprułem. - Głupiec!
Mężczyzna wyrzekł tylko jedno słowo i zasnął ponownie.
Add a comment