Zerwałem trochę czereśni i szedłem koło płotu po wewnętrznej stronie. - E, ty! – Zawołała do mnie znajoma, którą pierwszy raz widziałem na oczy, a szła z malcem lat czterech około. Musiała to być znajoma, bo gadała mi zdecydowanie po znajomości i bez ceregieli, jak to między znajomymi. - Dasz mi trochę czereśni , bo masz ich od groma? - Czemu nie? – Zgodziłem się pytająco, bo dlaczego miałbym żałować znajomej? - To tu mi nasyp trochę do pełna. I podała mi torbę ekologiczną, wielorazową, więc pojemną. Skalkulowałem, że to będą wszystkie czereśnie, które zerwałem, ale nie udało mi się odmówić. Kiedy je przesypałem, odezwał się milczący dotąd malec:
- Ale się nawpierdalam czereśni! – Powiedział, antycypując konstatująco.

zrodlo: Tylko pozory i iluzje