Muszę się jeszcze zastanowić…
Od około trzech miesięcy pracuje jako “konsultant ds. przedłużeń umowy klientów biznesowych” u pewnego znanego operatora. Po tym czasie stwierdzam, że klient biznesowy to przeważnie cwaniak, a już tym bardziej ci co maja rachunki po ~30-50 złotych.
Ci ostatni chcą pięc tysięcy minut, abonament za dwadzieścia złotych, darmowe do swojej sieci i stacjonarnych, nowy dom, porshe i kilka innych bajerów, bo przecież są od X lat z operatorem. Oczywiście za każdym razem wybrzydzają na rozwiązania, bo przecież im się należy. A na sam koniec stwierdzą, że “muszę się zastanowić…” - takie zdanie słyszę przynajmniej trzydzieści razy dziennie. Bo takich biznesmenów jest najwięcej.
Następni w kolejce są ludzie, którzy chcą telefon. Tych jest od groma. Pomijając już to, że zawsze ma być za kochaną, symboliczną złotówkę. Nie mam nic do takich ludzi, bo sam wymieniałem telefon podpisując umowę. Tylko jest taki malutki problem.
Po co brać mniej minut, podobny abonament, praktycznie bez usług, za telefon, który jest wart 400-600zł? Większość ludzi nie rozumie, że telefon jest dodatkiem do umowy, wabikiem do salonów, żeby tylko podpisać umowę. Umowa, za która się płaci przez dwadzieścia cztery miesiące, podstawowy plan taryfowy i symboliczna złotówka za telefon. A jak już wyciśnie się z takiego klienta, jaki model chce, bo przeważnie nawet nie wie, czego chce, to znów słyszy się zdanie: “Muszę sie zastanowić…”.
Tylko tak naprawdę nad czym? Nad tym czy warto wziąć telefon za złotówkę, obniżyć rachunek o piedziesiąt złotych i mieć dwa razy więcej minut? Czy może nad tym, żeby mieć cztery razy więcej minut i rachunek nie wychodzący ponad deklarowany abonament? A może nad tym, po co mi telefon, którego i tak nie będę umiał używać?
Co mnie śmieszy i przeraża to klienci, którzy mają jeszcze czas. Przecież umowa kończy mi sie za pół roku. No tak, to prawda. Mają czas. Co z tego, że abonament mają ~30zł, a średnie rachunki po 80-90zł. Przecież nie muszą nic zmieniać.
Jak również klienci, którzy stwierdzą, przeważnie z powodu wymiany telefonu, że pójdą do salonu. Po dwóch, trzech tygodniach patrzę, a tam rzeczywiście, zrealizowano w salonie. Oglądam warunki i chce palnąć w głowę klientowi, bo ja jak głupi staram się dokładnie wyjaśnić co otrzyma, warunki dobieram tak jak potrzebuje, maksymalnie dobre jakie są, a on bierze gorsze i jest jeszcze zadowolony.
Może to brak zaufania do telemarketingu, jest powodem?
Muszę się nad tym wszystkim jeszcze zastanowić…
Add a comment