Kilka razy pytano mnie w komentarzach, czy istnieje możliwość przeczytania moich wypocin w wersji drukowanej.
Zasadniczo, nie istnieje, lecz jak zwykle w zasadach bywa, jest drobny wyjątek i w tej zasadniczości.
Wyjątek jest naprawdę bardzo drobny, wręcz - okruszek.
Gdybym nie był taki, jaki jestem, powiedziałbym, że jest to okruszek bezcenny z uwagi na rzadkość występowania w przyrodzie (w przyrodzie, zasadniczo, nie występuje [o zasadniczości patrz wyżej], ale że jestem zupełnie inny, nie powiem o tym nic.

Sytuacja przedstawia się tak:
- a raczej, ja przedstawię tę sytuacje, bo ona jest mało wymowna (ta sytuacja) -

Fundacja Sztuki osób Niepełnosprawnych wydała małą nieciężką książeczkę z wyborem wierszy i opowiadań. Zupełnym przypadkiem i przez przeoczenie, znalazło się w tym wyborze fajnych pisadełek, jeszcze fajniejszych osób, jedno moje quasi-opowiadanie: „List do czytelniczki, historia o Esterce", dostępne na tym blogu również.
Mam propozycję:
Jako niezasłużony autor owego właśnie quasi-opowiadanka jestem w posiadaniu (to znaczy, ja posiadam) cztery egzemplarze tej książeczki, o której napomknąłem.
I jestem gotów je odstąpić (autograf mój niewykluczony) tym, którzy zaproponują najsympatyczniej wyglądającą kwotę.
A dlaczego nie za darmo?
Albowiem, bo jest ktoś, komu do niedawna symbolicznie (dla zachowania dobrego zdania o sobie) coś tam, coś tam… no. Teraz, z przyczyn jak najbardziej ode mnie zależnych, nie mogę, dlatego chcę wykręcić się Wami i nadal uchodzić w swoim mniemaniu za spoko gościa.
Bo chodzi o to, że ten ktoś ma szansę poszerzyć spektrum doznań w percepcji świata i jego urody (tak, tak, ten bydlak świat, ma sporo urody, którą nie wszyscy mogą chłonąć z różnych przyczyn)
Oferty można przedstawiać w komentarzach.
Ewentualnym nabywcom, podam konto bezpośrednio w mailu - jeszcze nie wiem, czy będzie to konto osoby, o której wzmiankuję (bo nie mam na razie upoważnienia, by je ujawniać), czy moje własne, z którego przeleję otrzymaną kwotę temu, do kogo ma trafić, a kupcowi prześlę dowód tej operacji (bez ujawniania danych osobowych, oczywiście)
Książeczkę wyślę na własny koszt, priorytetem natychmiast po informacji o wpływie wylicytowanej kwoty.
Gdyby nabywcą okazała się osoba z grona tych, które wiedzą, o jakiej osobie tu bełkocę, nie muszą przedstawiać mi żadnych dowodów wpłat, bo wiem, że jak powiedzą, że wpłaciły, to mogę im zaufać bardziej, niż sobie.

Niniejszym ogłaszam prywatny przetarg na wybór wierszy i opowiadań p.t:

„ Śliczne majtki panny Jadwigi „

Ewentualnych erotomanów uprzedzam, że  nie są to opowiadania pornograficzne, więc nie szalejcie.

 UPDATE

 

J est lepiej , niż się spodziewałem:) Ale muszę dodać uzupełnienie, bo zapytano mnie w mailu:

Oczywiście kwota, którą wylicytujecie jest "ceną" jednego egzemplarza. (Komu zresztą potrzeba aż czterech par majtek?);)

Możemy się umówić, że na zakończenie licytacji każdy egzemplarz będzie przesłany po cenie czwartej w kolejności, wylicytowanej kwoty (żeby było sprawiedliwie). Chyba , że zwycięzcy uznają inaczej.

Jeszcze jedna uwaga - Niektórzy nie chcą deklarować się publicznie z powodów, które muszę uszanować - podaję, zatem maila na który można pisać do mnie w tej sprawie:

zabociek@gazeta.pl 

 

zrodlo: Tylko pozory i iluzje