NO BIJĄ SIĘ O MNIE, KURCZE
Rok Bawoła poganiany przeze mnie, wycofuje się kościstym zadem do tyłu. Zafundowal mi mnóstwo zawirowań w życiu prywatnym i zawodowym, z premedytacją podkopywał mój zapał i podkradał nadzieję. Ale. Pies z nim tańcował! Teraz wyglądam z niecierpliwością Tygrysa, który w lutym ma przejąć stery chińskiego horoskopu. Jak mówią prognozy - Basica Tygrysica ruszy wtedy z kopyta. Już w grudniu się polepszyło. Najpierw zlecenia na pisu pisu, a teraz, i jak tu nie wierzyć w gwiazdy - dwie propozycje pracy na etacie redakcyjnym. Jedna padła o 12.00, druga o 18.15 w dniu dzisiejszym. I teraz co? Rybki czy akwarium?
Parę dni temu poznałam Hannę Samson. Rozmawiałyśmy, choć miałam wrażenie, że jej serdeczność była lustrem mnie samej. Mam nadzieję na następne spotkania i ciekawe tematy.
A i jeszcze zabawny mail od Ojca.
"Moje wizyty w Polsce są obecnie ograniczone z powodu zdrowia. Może poświęcisz trochę czasu babci, mimo, że będziesz b. zajęta pracą. Jak się chce, to zawsze można. Liczę na Ciebie" - pisze. Potem coś o Holly, a potem zapominając co napisał przed tem, wybucha entuzjazmem - "a wiesz, że w najbliższy weekend jedziemy w głąb Anglii na wystepy rock’owe dinozaurow, m. in. Animals!!!?"
Od rodziców jednak zawsze się można czegoś nauczyć - np bezkompromisowości w pozycjonowaniu swoich priorytetów:)
Add a comment