Nadziwić się nie mogę jaki entuzjazm wzbudzam w akademickim ciele pedagogicznym. Mali, usmarowani gliną i farbami chłopcy, którym udało się sprytnie zamaskować w ciałach rektorów, wykładowców, profesorów i asystentów wprost wyrywają sobie mnie z rąk, jak ładną i modną zabaweczkę. Dostaje zaproszenia do wszystkich możliwych pracowni ASP. Przyglądam się tym godowym zachowaniom, w mniemaniu wykonawców, jak się domyślam, bardzo szarmanckim i uwodzicielskim - z humorem i dystansem, trzymając się konwencji, na którą sama się przecież zgodziłam. Schowana za rolą modelki, mogę oddawać się mojemu ulubionemu zajęciu. Obserwacji. A jak tak dalej pójdzie, status modela zatrzymam do emerytury:)

Wybrałam się dziś odwiedzić babcię, a przy okazji zobaczyć jesień, która najlepiej prezentuje się na oficerskim starym Żoliborzu. Wino pąsowieje na ażurowych altanach starych ogrodów, dworkową architekturę lat 20tych okalają płonące pochodnie sumaka octowca, filigranowych iskrzących żółcią brzózek, a głóg nabrzmiewa apetyczną czerwienią, która zajadać się będzie ptactwo zimą. Jesień jest złota i królewska szczególnie na ulicy Śmiałej, którą z zachwytu przemierzyłam dziś dwa razy. Buchające energią oranże i żółcie, napełniają mi serce radością i miłością, od tak, jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało, tak właśnie jest. Staje się samowystarczalna, szczęśliwie samotna z tymi odczuciami. I nucę pod nosem piosenkę Alabama  - zapomnianej Ludmiły Jakubczak. O mówi diabeł - Alabama! Noemi biodra ma jak hamak! O mówi diabeł - Alabama! Pończocho czarna bawełniana!

A na moim balkonie lato dzielnie walczy z przemijaniem.

lawenda od Fiołka, chryzantemy od mamy, pelargonie od siebie:)

zrodlo: Z?APAÄ? MOTYLA