O seksie, lecz w kontekście
Wczoraj było piękne słońce i musiałem kupić sobie szelki. Niestety, czas nie zając i nie staje słupka, więc sylwetka się zmienia i przybywa jej niczym dnia, a na pasku łatwiej się powiesić, niż spodnie utrzymać na pasie, który nie wiadomo gdzie jest, bo brzuchem zakryty.
Nie tylko pas zakryty, ale o wiele więcej; na przykład przyszłość. Ona, jakby nawet mniej zakryta, bo przeczuwam, jaka będzie, ale mówić o tym nie mam już ochoty. Są rzeczy ciekawsze. Dla mnie niekoniecznie. Ale są, bowiem o nich się mówi. Z mojego punktu widzenia, można by o nich milczeć, jak choćby o nieślubnym dziecku, które wszak dobrze, że jest, jeżeli jest, albowiem znowu ocalało jedno poczęcie i można aborcjonistom pokazać „dylu, dylu głupi szczylu". Tyle, że to grzech cieszyć się tak z cudzego nieszczęścia, bo wszak jakiejś matce nielekko było, oj nielekko. Na szczęście to grzech nieśmiertelny, chyba, że jednak, ale nie wiem. To cieszenie się, a nie to poczęcie, bo to poczęcie, to jednak śmiertelny prawdopodobnie, gdyż z obcowania było, ale nie świętych, tylko zwykłych. Ludzi zwykłych, aczkolwiek nie do końca, bo jeden, jaki by nie był, to jednak niezwykłych rzeczy dokonał, nawet, jeżeli są świadkowie, że żadnej nie dokonał, a tylko o tym opowiada.
Człowiek zmienny jest, bowiem. Jak ja, dajmy na to: Gotuję zupę pieczarkową z torebki, ale że jestem zmienny, to zmieniam zdanie i wrzucam do zupy kurki leśne z ubiegłego lata, bo obecne jeszcze nie nadeszło, więc trzeba cofać się do przeszłości, czyli nazad, jak mówią u nas we wsi koniowi, a dlatego jemu, bo: (jak jeszcze dalej mówią) koń ma duży łeb i miękkie serce, to wysłucha. A człowiek nie zawsze, gdyż bywa drugiemu wilkiem i zamiast wysłuchać, to warczy albo okoniem staje, stąd w koniu nadzieja, bo koń nie ryba i łatwiej się nawróci. Ludziom też się zdarza nawrócić. Na przykład na seks niebarbarzyński, tylko chrześcijański bez orgazmu, ale z penetracją, bowiem ta jest najwyższym szczytem doznań erotycznych, a raczej najgłębszym dnem ich… Cholera, jak człowiekowi dupa na mózg padnie, to zaraz mu się wszystko pierdoli, a powinno mylić, bo to o wiele piękniej językowo, ale - kurwa! - znowu nie ekspresyjnie. A z tym seksem, to jednak można do orgazmu, ale czy na przykład tylko palcami, to nie wiem, gdyż jednak zmierzać trzeba do kopulacji, która może skutkować potencjalnie prokreacją, ale tylko, jeśli jest potencja, bo bez potencji, sam potencjał jest niczym armata bez kul, albo i bez prochu, którego na zawołanie się nie wymyśli, więc może starym ludziom warto by tak pozwolić raz przy Wielkiej Nocy bez penetracji i może nawet bez orgazmu, ale choć z odrobiną przyjemności?
Co?
Add a comment