Skądś pojawiło się we mnie dzisiaj uczucie, że jest już nowy rok. Przez moment zaniepokoiłem się nawet, iż z powodu jakiejś pijackiej balangi przespałem ostatnie dni starego. Problemem było jednak to, że owej balangi też nie umiałem sobie przypomnieć, co mogłoby być objawem amnezji poalkoholowej. Z tego niepokoju poszedłem do apteki i wykupiłem recepty, co to mi je przepisał lekarz przed świętami. No i dlatego, że okazało się, iż mam pieniądze na nie. I w tej okoliczności widziałem niejaką przesłankę na początek nowego roku. - Ma pan szczęście, że to nie antybiotyki – powiedziała pani aptekarka, uśmiechając się porozumiewawczo i (co mnie zaniepokoiło) nieco filuternie, a może i flirtownie – no, bo na antybiotyki recepty są ważne tylko siedem dni, ale na inne leki do końca roku. I tym mnie uspokoiła, bowiem zrozumiałem, iż wcale nie przespałem ostatnich dni roku, a tylko dopadło mnie takie uczucie, jakby nowy się już zaczął, ale wiedząc, że recepty na nie-antybiotyki ważne są miesiąc, zrozumiałem także, że pani aptekarka droczy się ze mną po kobiecemu. Może z nudów, gdyż byłem jedynym klientem w aptece. Dlatego porozmawiałem z nią trochę o tym i owym, dzięki czemu już na pewno przekonałem się, iż stary rok wcale jeszcze nie minął, a nowy nie zaczął i tylko takie dziwne mam odczucie. - To przez to, że te święta skończyły się w niedzielę. – Wyjaśniła mi pani aptekarka, znowu z filuternym uśmiechem. - Zapewne. – Odpowiedziałem, żegnając się życzeniami na nowy rok. I to było kłamstwo, gdyż nie pojąłem związku końca świąt w niedzielę z moim odczuciem, że zaczął się już nowy rok.
Mam nadzieję, że ostatnie w starym roku.

zrodlo: Tylko pozory i iluzje