- Tak pięknie - mówi Maria - a ty masz mętne spojrzenie. Milczę. Nie będę Marii niczego wyjaśniał, bo słowa, to tylko wyrazy opisane głosem, nic nadto. - Wiem - Maria kreśli jakieś znaki palcem w powietrzu, rozpraszając zawisły między nami obłoczek dymu, bo Maria pali - twoje oczy próbują mnie zwieść. Przymykam powieki, wiedząc, że nie oszukam Marii ani nawet nie wprowadzę jej w błąd, nie wywiodę jej na manowce, bo jedynym jej błędem, ja jestem. - Zamykając oczy, nie zamkniesz przede mną duszy - uśmiecha się Maria, co wiem, chociaż nie widzę przez zaciśnięte powieki - przecież znam ją od środka. - Nie mam duszy, Mario - mówię - to była atrapa. - Mylisz się - czuję ciepło szerokiego uśmiechu Marii na swojej twarzy - Byłam twoją Pigmalionką, piaskowy bałwanku, właśnie cię ożywiłam. Wstań i idź!
Tylko dokąd?

zrodlo: Tylko pozory i iluzje