Po porodzie dość szybko czułam się dobrze, cieszyłam się, że tak szybko dochodzę do siebie, po urodzeniu Zosi dużo wolniej to szło. Radość nie trwała długo. Trzy dni temu niespodziewania dostałam krwotoku. Fakt, nie oszczędzałam się - myślałam, że skoro tak dobrze się czuję, to mogę już robić niemal wszystko, co przed ciążą. Siedziałam na kanapie po spacerze i nagle to okropne uczucie… i pełno krwi dookoła. Pod prysznicem spędziłam z piętnaście minut, zanim krwawienie ustało. Zaraz po porodzie, jeszcze na sali porodowej, położna “wyciskała” z mojego brzucha skrzepy, chyba resztki łożyska. Teraz też tak było. Myślałam, że jest już dobrze, więc wczoraj rano odkurzałam, potem cały dzień biegałam po dworzu z Zosią, potem jeszcze spacer do parku, a wieczorem przez godzinę prasowałam. W nocy Kocur pojechal odwieźć znajomego na lotnisko, a ja obudziłam się o 4 nad ranem - kolejny krwotok. Jak Kocur wrócił i wpadł przerażony, to już zdąrzyłam się ogarnąć. Dziś była pielęgniarka i kazała jechać do lekarza ogólnego. Niestety mojej pani doktor nie było, był inny lekarz. Podobno takie krwawienia jeszcze trzy tygodnie po porodzie są normalne, szczególnie jeśli karmię piersią. Być może zostały jakies resztki łożyska, stąd skrzepy. Muszą sprawdzić, czy nie wdaje się żaden stan zapalny, jeśli nie, to wszystko jest w porządku. Muszę odpoczywać, brać żelazo (od porodu do dziś straciłam około litra krwi), dobrze się odżywiać. Jestem osłabiona, ale to nic dziwnego. Mam nadzieję, że szybko to minie i będę już znowu sobą, dobrze się czuła. Choć jak na taki ubytek krwi, to i tak ma dużo energii :)

Zosia ząbkuje i jest nie do wytrzymania. Złośliwa, niegrzeczna, co jakiś czas ataki histerii, wycie potworne o byle co. Histerię ignorujemy, dopiero kiedy się uspokoi przytulam ją, całuję, mówię do niej spokojnie. Ale złośliwa jest czasami potwornie i aż mam ochotę dać jej klapsa. Na szczęście cierpliwość do niej mamy na zmianę z Kocurem, jak on już nie daje rady, to ja jestem spokojna i opanowana i odwrotnie. Daje nam do wiwatu to nasze dziecko ostatnio. Ale kiedy dostanie nurofen i ból minie, a ona da mi tak słodko buzi… nie potrafię się na nią długo gniewać :) 

zrodlo: R????ne odcienie zieleni