Prawdziwy obraz świata
Świat składa się ze mnie i innych ludzi. Inne składniki świata pomijam, gdyż są zdecydowanie marginalne. Jest to oczywista prawda, której nie muszę udowadniać, bowiem, każdy, kto jest obiektywny, niewątpliwie sam ją widzi. Zdecydowana, a nawet, zupełnie nielicząca się, mniejszość niekiedy kontestuje tę obiektywną i, w sposób oczywisty, jasną prawdę, gdyż nie umie się z nią pogodzić, okopana w swoich (nieprzystających do, obiektywnie słusznych, moich koncepcji), raz na zawsze, skompromitowanych teoriach. Dodajmy, teoriach zmurszałych i – co wykazała historia – bezwzględnie szkodliwych. Zupełnie oczywistym jest, więc, że zwolennicy tych skompromitowanych teorii, kontestujący moją, niepodważalnie słuszną i konstruktywnie umocowaną na fundamentalnej podwalinie prawdę, są w sposób niepodlegający dyskusji, skompromitowani. Dochodzą mnie głosy, niczym jazgot kundelków, jakoby świat mógł się składać nie ze mnie i innych ludzi, ale (wybaczcie mi pusty śmiech) z zupełnie innych, i jeszcze innych ludzi. Właściwie mógłbym splunąć na takie wierutne i rzucające się w oczy brednie, lecz nie uczynię tego, przynajmniej nie zaraz, bo jeszcze mówię, ale później, być może, nie będę miał wyjścia i się nie powstrzymam. Ktokolwiek rzuca na mnie kalumnie, wygłaszając takie poglądy, jednoznacznie i nieodwracalnie skazuje się na niebyt intelektualny, i oplucie, bo tylko na podobny objaw tolerancyjnej krytyki zasługuje. Bo ja mogę być tolerancyjny, a nawet wyrozumiały, lecz nie pozwolę sobie, by ktoś odwrócił mój słuszny światopogląd ogonem do kota. Choćby z oczywistego powodu, że mój kot jest kotką.
I wcale nie ma ogona.
Add a comment