- Ona się w ogóle mnie nie słucha… - mówi rozżalony Fiołek, wróciwszy ze spaceru z Masalą.

- No bo kochanie jesteś ostatnim ogniwem w naszej ursynowskiej piramidzie pokarmowej. To ja jestem na pierwszym miejscu - mówię z satysfakcją.

- Muszę nad tym popracować i cię wygryźć!

- Chyba ci się nie uda, ja pracowałam 5 lat na pozycję samicy Alfa. A poza tym daj sobie spokój, masz inne radości w życiu. Prowadzisz bloga kulinarnego… - który zresztą przynosi wiele emocji i nowych lektur. Dzisiaj Fiołek na przykład zakupił wydawnictwo na temat slow food i szykuje się chyba jakaś poważna rewolucja.

Wracając jednak do psiej kwestii. Masala szybko się zorientowała, że może liczyć na względy Fiołka. Sfrustrowana brakiem pieszczot z mojej strony, odwiecznie szukająca czułości, atakowała do tej pory głównie ludzi w metrze, na spacerach, w sklepie, wciskając nos pod ramię i ustawiając się do głaskania. Na szczęście znalazł się wujek, którego nie odstępuje na krok, ale też ma w głebokim poważaniu. Ja od porządku psiego świata, Fiołek od zabawy. Proste i funkcjonalne.

- Czuję, że ona czegoś ode mnie oczekuje - powiedział Fiołek, kiedy Masala po raz kolejny uwaliła się na niego, przeszkadzając w czytaniu. Wygląda na to, że nie tylko my antropomorfizujemy Masalę. Mam wrażenie, że ona wobec nas stosuje coś bardziej niepokojącego - zoomorfizację.

zrodlo: Z?APAÄ? MOTYLA