Postać Tytułowa stanął nad wysokim urwiskiem i popatrzył w dół. Poniżej, strome zbocze opadało do kamienistego brzegu jeziora. Tafla wody srebrzyła się i marszczyła od delikatnego wiatru. Po drugiej stronie brzeg był nisko nad wodą i łagodnie schodził do jej lustra. Gdyby tam dopłynął, bez trudu wyszedłby z wody na łagodne zbocze, a tam… A tam cudowne zielone połacie, nieznane krajobrazy, przeczuwane łąki pełne kwiatów nie do pojęcia urodziwych. Tam… Za jeziorem, za drugim brzegiem. Tych widoków domyślał się jedynie, bo niebieskawa mgiełka przysłaniała mu widok. Tylko taflę jeziora widział dokładnie i kamienisty brzeg za nią. Jeżeli  zdołał by doskoczyć do tej srebrnej wody, to popłynąłby i wyszedł na drugiej stronie srebrnej tafli, i wszedłby w zielone połacie, i doszedłby do łąk najpiękniejszych, kwiatów pełnych, i jego wędrówka znów nabrałaby sensu. Gdyby doskoczył… Zbyt daleko jednak jest głębia od urwiska, ale gdy skoczy i na kamienie upadnie, skończy się wszystko w jednym krzyku ulgi. Nie będzie dalszej wędrówki, żadnych połaci zielonych, łąk rozkwieconych bezmiernie…
Tylko cisza kojąca…

zrodlo: Tylko pozory i iluzje