Nadeszła ta chwila, kiedy znalazłem trochę wolnego czasu i zapalił się we mnie motor działania, więc… odchodzę z Champaneru. Ponad dwa lata spędzone tutaj było niezastąpioną szkołą pisania i wyjątkową okazją do poznania świetnych ludzi. Dziękuję Wam wszystkim za czytanie, komentowanie, polemikę i krytykę moich bazgrołów. Bez Was nie przetrwałbym tu tak długo, bo pisanie do “szuflady” to mała frajda.

Tak jak już pisałem, pora na zmiany, rozpoczęcie czegoś nowego, w trochę innej formule i o trochę innym profilu. Ten blog poświęcony był w głównej mierze kinu hindi. Obecnie schodzi ono u mnie na troszkę dalszy plan (co nie znaczy, że o nim zapominam), więc w moim nowym miejscu sieciowym poszerzam profil recenzji i tekstów ogólnie (choć tu przecież też nie zabrakło miejsca na filmy nieindyjskie).

Zapraszam Was więc na NOWEGO BLOGA , który powoli rusza, ale jeszcze trochę potrwa zanim się rozkręci. Co z tego wyjdzie - zobaczymy. Póki co mogę napisać, że Kiniarza z Champaner uznaję za zamkniętego. Lepiej, żeby dzieło (jakiekolwiek by było) pozostało spójne niż miało się rozpadać z różnych powodów. Blog oczywiście zostaje w sieci tak jak jest, jednak niniejsza notka jest tutaj ostatnią.

Amen.

zrodlo: Kiniarz z Champaner