Kiedy urodziłem się jakiegoś mrocznego, zimowego dnia, niczego to nie zapowiedziało, bo pod koniec stycznia dni bywają mroczne przed północą i zimowe.
Któraś z ciotek, ponoć, splunęła jednak przez lewe ramię na psa urok, czy coś, lecz gdy po latach zapytałem ją o to, czy tak było, odrzekła, że, po pierwsze, to nie była ona, a po drugie, pali i musi czasem sobie odcharknąć na bok, bo ją drapie w gardle niemiłosiernie, więc nie mam zawracać gitary, bo i tak kijem Wisły nie zawrócę, więc:
- Przestań mój i swój czas marnować, bo oboje mamy go za mało, choć każde z innego powodu!
Po czym umarła za trzy lata, lecz nie mam pewności, czy z tej przyczyny. Nie miałem już, kogo zapytać.
Tak naprawdę, to nie w wiem, czy urodziłem się przed północą, czy po południu, a może zupełnie innego dnia, ale tak różne warianty mojego zaistnienia mi przedstawiano, że mam teraz komfort wyboru i korzystam sobie jak mi się podoba, a często bez zastanowienia.
Prawdziwa jest tylko ciotka, ale nieprecyzyjnie, gdyż, która z ciotek jest ową, z tamtego dnia, nie wiadomo na pewno.
Znaczy, ja nie wiem.
W dniu mojego przybycia na ziemię w postaci ludzkiej, okazało się, że rodzina, do której trafiłem, jest już liczna i beze mnie, albowiem urodziłem się trzecim synem i piątym dzieckiem, dlatego zakaprysiłem natychmiast, bo kołatało mi się głowie, że piąte dziecko to jak piąte koło u wozu.
Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia o "zapasie" i jego niezbędności, dlatego artykułowałem (fakt, że niewerbalnie) swoje niezadowolenie, i sprzeciw, którego nikt nie rozumiał, i traktowano mnie z rozczarowującym lekceważeniem, pozwalając mi ćwiczyć płuca do znudzenia.
Przejrzałem to i szybko się znudziłem, przechodząc w stan zblazowania, oraz autoironicznej apatii.

Tak mi zostało.

zrodlo: Tylko pozory i iluzje