To była moja ulubiona książka dzieciństwa. Fantazje, które snułam na kanwie lektury zostały mi w głowie do dziś, a ich czar nie prysł mimo podejrzeń Carrolla o pedofilstwo. Może jak mawiał mój eks - wszyscy mężczyźni lubią małe dziewczynki? Zostawmy jednak te majtkowe, niewygodne tematy. Alicja to ucieczka. Kiedyś była ona łatwiejsza, wiadomo: czas, beztroska, kiełbie we łbie. Dzisiaj odnajduje ją np w rysowaniu. Biorę kredki i pach. Otacza mnie kokon z fantazji i nic nie jest w stanie się przez niego przebić. Wracając do filmu. Umówmy się, że 3d nie jest dla pokolenia 80, a przynajmniej dla nas. Wyprawie w baśniowy świat przez cały czas przeszkadzały nam okulary, migrena nimi spowodowana, rozjechany obraz i konsultacje - może zmienimy rząd, będzie lepiej, przykryj sobie głowę rękawem, nie wpada światło z boku, może lepiej bez, nie, nic nie widzę, dostanę zaraz zeza, itp. Sam film i Johny (oł je) godny polecenia. Co ciekawe w ujęciu Bartona była to dla mnie tym razem opowieść o kobiecości - o jej sile, wymiarach, niezaspokojonych emocjonalnie dziewczynkach, które po latach upominają się o swoje. Jak będziecie mieli okazję, wpadnijcie do króliczej nory.

zrodlo: Z?APAÄ? MOTYLA