Maria weszła i popatrzyła na zgromadzenie osobowości. Bez trudu wyłuskała mnie z tłumu, bo się wyróżniałem jej brakiem. Pod przemożną mocą spojrzenia Marii, uniosłem się i niezauważony, wymknąłem do niej. Poprawiła mi koszulę, bo miałem na lewej stronie i poklepawszy po policzku, popchnęła mnie z powrotem w tłum. - No idź, idź, nabieraj ogłady. - Szepnęła czule.
Posłuchałem bez skutku.

zrodlo: Tylko pozory i iluzje