Wieści z placu boju
Recenzji znowu nie będzie, choć mogę polecić to, co ostatnio obejrzałem czyli "Ghost in the Shell" i "Viridianę".
Mogę też zachęcić do posłuchania tajnych piosenek Damiena Rice’a, które ostatnio odkrywam.
Ale do rzeczy… Niby zaczynam powoli panować nad całym chaosem zaliczeniowo-sesyjnym (choć pewnie tylko mi się wydaje), ale nadal nie mam czasu na pisanie recenzji. Tzn. czas pewnie by się znalazł, ale musiałbym poświęcić coś innego, a szkoda mi poświęcać życia w realu na rzecz bloga (co chyba oczywiste). W dodatku przyznam, że kino Indyjskie nie jara mnie już tak jak kiedyś (choć to być może tymczasowy zastój). Owszem, dalej oglądam, ale stało się ono częścią szerokiego repertuaru kina światowego, o który przez długi czas traktowałem po macoszemu. Ostatnimi czasy dotarło do mnie to ile ciekawych rzeczy mnie omijało i teraz nadrabiam. ;P
Przy pewnej okazji przejrzałem sobie recenzje zamieszczone przeze mnie na tym blogu i doszedłem do (wcale nie odkrywczego) wniosku, że większość z nich (zwłaszcza te wcześniejsze) to totalna porażka, powielanie szkolnego schematu, wciskanie banałów i kretynizmów - jednym słowem grafomania.
W związku z tym wszystkim i w związku z paroma innymi sprawami oraz projektami (które są w fazie planów) zastanawiam się czy nie sensowniej byłoby wyprowadzić się z Champaner. Argumenty za już właściwie przytoczyłem:
1) Nie mam czasu na pisanie.
2) A jak już go znajdę (pewnie po sesji), to nie będzie to już blog przede wszystkim o filmach z Indii, tylko o filmach w ogóle, a to chyba trochę mija się z celem, bo wchodzą tu ludzie zainteresowani raczej kinem indyjskim (chyba).
3) Założyłem tego bloga, żeby pisać recenzenckie wprawki. I muszę przyznać, że sporo się nauczyłem, co nie zmienia faktu, że jeszcze wiele przede mną i, że większość zamieszczonych tu tekstów to chłam.
4) Blog mógłby sobie oczywiście istnieć, a notki wrzucałbym kiedy znalazłbym czas, choćby tylko raz na miesiąc, ale szczerze mówiąc nie odpowiada mi taka forma.
Ale są też argumenty przeciw:
1) Jednak to jest kawałek mojego życia i mam sentyment do tego miejsca i tych szkaradnych tekstów.
2) Jednak ktoś tu wpada, czyta i komentuje.
3) Może kiedyś większa faza na Bollywood mi wróci i może będę potem żałował…
Pomimo wszystko nie wiem czy jest sens ciągnąć to na siłę. Zwłaszcza, że wyżywać się pisarsko i szlifować umiejętności będę mógł wkrótce w innych, troszkę bardziej "profesjonalnych" miejscach. Poza tym chyba pewien etap w moim życiu się kończy i ten blog był w tym etapie idealny. Ale nie wiem czy będzie pasował do następnego.
I to tyle smutów na dzisiaj. Z ostateczną decyzją muszę się jeszcze przespać. I czekam oczywiście na Wasze zdanie.
Add a comment