Wizja koszmaru z nutką miłości
Strachem mnie napawa perspektywa realizacji żanecinego pomysłu. My dwie i obozowisko pełne fanów szlagieru “Jestem szalona”. Biedaczka nie zdaje sobie sprawy z beznadziejności sytuacji. Ja - francuski piesek i trzy dni bez szamponu - koszmar! Kotłuje się w mej głowie jednak pozytywna myśl - może zdarzy mi się wakacyjna miłość. Może wśród fanów rodzimych szlagierów znajdzie się jakiś urokliwy mężczyzna, tak bardzo wyrwany z kontekstu jak ja… może nawet z laptopem! Pewnego letniego koszmarnego wieczoru bez internetu i bąbelków w wannie spojrzy mi prosto w oczy i powie: “Zabrałem go na czarną godzinę ale ponieważ ty tu jesteś, już nie czuję potrzeby odpalania systemu. Możesz z niego korzystać tak długo aż rozładuje się bateria.” Ach… jakie to romantyczne!
Add a comment