Zaniedbywanie bloga potrwa jeszcze jakiś czas. Nie zdążyłem się nawet obejrzeć, a tu już kolejny semestr dobiega końca i trzeba pisać prace zaliczeniowe, kuć na kolokwia i innymi mniej lub badziej ciekawymi rzeczami się zajmować. Tak więc zamiast pisać recenzje ostatnio obejrzanych filmów piszę:
- o fantastyce romantycznej w intrygującym "Lekarzu magnetycznym" Dzierzkowskiego,
- analizę kapitalnego wiersza J.M. Rymkiewicza "Na ciało moje gdy umiera",
- o przydatności badań historycznojęzykowych w życiu przeciętnego Polaka i przeciętnego filologa,
- recenzję "Miasta ślepców" (ha! to już napisałem, ale nie mogę tu wrzucić na razie ;P).

Poza tym czeka mnie:
- esej albo felieton na dowolnie wybrany temat (i tu jest problem z wyborem tematu… może macie jakieś ciekawe pomysły?),
- jakiś referat o Kwakiuklach albo innych Papuasach ;),
- być może jakiś referat o jakimś amerykańskim komiku burleskowym,
- i być może coś z historii sztuki.

Nie wspominając o niezliczonej ilości kolokwiów i ośmiu egzaminach. ;)
(nie narzekam, żeby nie było ;P)

W sumie to wrzucę trochę fajnej muzyki:

P.S. Ale relacja z Cieszyna chyba będzie. :)
P.S. 2 I podsumowanie kwietnia też.

zrodlo: Kiniarz z Champaner