Z okazji imienin dostałam PIERDOLCA
Darujcież wulgaryzm, ale pierdolec ma swoją historię humorystyczno-sytuacyjną, połączoną z tarzaniem się w bieszczadzkich zaspach i nie wyrzeknę się go.
Pierdolec jest na punkcie netbooka, którego nie mieszkając nabyłam wczoraj drogą umówienia się z kolegą B. z salonu. Pojawił się on bowiem w rodzimej promocji jako miły dodatek do bezprzewodowego internetu, o którym już wcześniej przekonałam się, że u mnie w domu działa nie najgorzej - spokojnie wyciąga 1 Mbps.
Dla zainteresowanych - tutaj dane techniczne.
Netbook jest wielkości książki, z łatwością mieści się do plecaka, parametry ma porównywalne z moim PCtem, a do tego jest po prostu ładny i co najważniejsze - cudownie przenośny!
Tak. Jestem gadżeciarą. Sprawiało mi przyjemność zarówno obsiądnięcie mnie dziś przez ludzi z pracy “pokaż go, pokaż!”, jak i sama świadomość, że oto pyk! i już mam w dupie zaporę internetową na pracowym kompie, mogę podyskutować z wiedźmami o stanikach albo z fankami M.M. na temat rozmiaru noszonego przez Pulpę. Same korzyści!
Cenowo dam radę, zwłaszcza że - werble! - dostałam podwyżkę. Relatywnie dużą. Na rękę będę mieć ponad dwie stówy więcej. Zasłużyłam na nią, ale cieszę się, że ktoś zauważył, że pracuję ciężko i dobrze.
Add a comment