ŻYCIE JEST FORMĄ ISTNIENIA BIAŁKA
Utknęłam. Czuję się jak na planie serialu tasiemca kategorii ósmej, obsadzona w roli, która kompletnie mi nieodpowiada. Siedzę zakutana w szlafrok, czekając na sygnał rozpoczęcia.Mejkap mam już zrobiony, walnęłam lufę dla kurażu, kręgosłup czeka by się dumnie wyprostować. Pod szlafrokiem trzepocze się przekonanie, że może nie dziś, nie jutro, ale niebawem los się odmieni. W końcu to mój czas. Jestem kobietą jesieni, zodiakalną wagą, płomieniem liści odbijającym się we włosach. Utknęłam jednak. A kiedy się tak utknie, to skóra robi się cienka i wrażliwa. Budda potrafił zamieniać skierowane w niego strzały w lilie pachnące. Niestety nie moje jeszcze takie oświecenie. Bliżej mi do nadczłowieczeństwa - jak nazywa serca wrażliwość Anda Rottenberg w swojej nowej książce. Kiedy bliskie osoby się temu dziwią, i twierdzą, że niepotrzebnie się przejmuję, mam ochotę wtedy podziękować za wsparcie i zrozumienie i schować sie głęboko w sobie. Zresztą to jedyne, co można tak naprawdę zrobić. Przytulić się samemu do siebie. Ktoś kiedyś śpiewał, że życie jest formą istnienia białka. Żeby tylko.
Add a comment